Mój pierwszy chłopak, co mam zrobić

Listy do M: Co zrobić, kiedy wydaje się, że 'Mój chłopak ma dziewczynę!!!' List do redakcji: „Droga Magdo, Mam poważny problem. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że czuję coś do mojego kolegi z klasy. „Dzisiaj mój chłopak po raz pierwszy podniósł na mnie rękę. Przeprosił, ale nie wiem, co teraz zrobić” (Iwona).* „MNIEJ więcej co piąta studentka przyznała, że była maltretowana i (lub) wykorzystana seksualnie przez swojego chłopaka” — czytamy w czasopiśmie The Journal of the American Medical Association. Z kolei jak ... Pierwszy raz w życiu mam chłopaka, który mnie poprosił o chodzenie i mi na nim zależy, ... To jest naprawdę mój pierwszy chłopak, którego tak nazywam. Kiedyś byli jacyś koledzy, ale wiadomo, że to było takie dziecinne. ... Co mam zrobić, jeśli nagle to zrobi? Jesteśmy parą od ok. 2 miesięcy i on jest ode mnie o rok starszy. Mam problem. Od pół roku podoba mi się jeden chłopak ze szkoły, który jest dwa lata starszy. Jest bardzo nieśmiały, zresztą tak jak ja.Ostatecznie mogłabym do niego podejść, ale nie ma pretekstu, a ot tak, nie potrafię i wydaje mi się to beznadziejne podejść bez żadnego celu, bo będzie to dziwnie wyglądać - jak dla mnie, a w dodatku nie miałabym na początku o czym z nim ... To delikatna sytuacja, dlatego podpowiadamy co zrobić, jeśli Twój chłopak kiepsko całuje. Spróbuj przejąć inicjatywę. Zwykle jest jedna osoba, która przejmuje prowadzenie w całowaniu, podobnie jak w tańcu. Jeśli uważasz, że Twój chłopak jest mniej doświadczony lub nie jest tak pewny siebie, całowanie może być łatwe do ... Czy wasz były chłopak was zgwałcił? 2010-01-02 21:05:15; Masz czarne myśli? 2013-12-02 20:51:58; Czy zgwałcił was kiedyś chłopak? 2012-09-06 22:58:09; Zgwałcił mnie mój chłopak 2013-04-27 21:42:48; Mój chłopak mnie zgwałcił co robić? 2011-09-12 14:41:38; chłopak mnie zgwałcił co robić? 2011-01-18 10:18:14; Chłopak mnie ... Co zrobić gdy chłopak namawia mnie na 'pierwszy raz'...? Mam 15 lat, a mój chłopak ma 17. Spotykamy się już od pół roku. Od miesiąca zaczął coraz częściej pytać mnie o seks. Mówi, że bardzo chce się ze mną kochać, że już tak długo się spotykamy. Nie wiem, co mam zrobić, bo ja jeszcze nie chcę. Boję się, że zajdę w ... Opuściła mnie nagła świadomość, jaka zaszła w moim mężu. Dzień, o którym nigdy nie myślałeś, że nadejdzie, stał się rzeczywistością. Teraz twój jedyny zniknął, a ty siedzisz i zastanawiasz się, gdzie wszystko poszło nie tak Odp: Nieśmiały chłopak? co zrobić? Małgorzatko, mój też mówił że nie umie sie otworzyć i ze jest skryty że czasem lepiej przemilczeć niż gadać, nie lubię gadać przez telefon ani w ogóle używać telefonu, czasem na smsy odpisuje po dniu bo akurat nie spojrzał na telefon więc jak sie nie widzimy to bywa dziwnie a spotkania sa ... Mój pierwszy chłopak- co zrobić? Mam pierwszego chłopaka,i jestem z t ego powodu bardzo szczęśliwa, ale mam też takie dziwne uczucie,jakbym bała sie go mieć, jakby było to dla mnie zbyt wiele . . Czy wy też tak macie/mieliście? Jak sb z tym poradzić? Też uważam,że jestem jeszcze troche za młoda, moze to dlatego?

Spotkanie moje ze Sraco Hemingwayem

2017.08.09 12:38 Pan_Tofel Spotkanie moje ze Sraco Hemingwayem

Drodzy moi, nie minie rok czasu jak jechałem nad polskie piękne Mazury pociągiem relacji Katowice-Suwałki, to miały być złote wakacje, grill jedzony do późna, pity zimny harnaś z wody, spływ wąskimi rzeczkami wykonany kajakami, żyć nie umierać, ale niestety, traf chciał że w pociągu spotkałem polskiego pisarza piosenek i wykonawcę Taco Hemingwaya. Teraz otrząsam się z obrzydzenia i strachu kiedy opisuję wam po raz pierwszy spotkanie z tym Wąsatym Zajebańcem. A było to tak: Ósmego czerwca słońce piekło i prażyło ostro, aż skóra skwierczy. Czekam na peronie. Opóźniony pociąg TLK, stara konserwa, wreszcie wtacza się na stację. Do tej pory na peronie byliśmy tylko ja, typowy No-name tudzież random i stary dziad pijaczyna z czerwono mordo. I ten dziad szedł za mną do pociągu co właśnie nadjechał, przebierając tak jakoś śmiesznie nogami, jakby zaraz miał się wyjebać. Nagle podniósł znacząco rękę i szarpnął mnie za ramię, żebym się nachylił. Nachyliłem się, a on do mnie że niektórzy jeżdżą pendolino, a my spierdolino. Spierdolino, czaisz? Ciągnął się za mną jak smród po gaciach, zgubiłem go dopiero gdzieś w trzecim wagonie przez które przebiegałem jak najszybciej żeby zerwać się z łańcucha smrodu co mnie pętał. Rozpędzony wpadłem do przedziału. Mój wybór padł na ten pośrodku wagonu, bo po jednej i drugiej stronie siedzieli kibole, pewnie z jakiegoś meczu ekstraklasy, i gdy jeden przedział wołał Arka Gdynia, drugi odpowiadał zgodnym i zdecydowanym głosem Kurwa Świnia, jak harcerze. Arka Gdynia – Popłuczyna. I te pe. Ryczeli tak całą drogę i co rusz szykowałem się na wklepę. Wchodzę więc do przedziału gdzie uchylone okno wieje smutkiem, pomiędzy nie a framugę włożono butelkę plastikową Cisowianka żeby się nie zamknęło i trzeszczy kiedy wiatr mocniej dmie i huka. Pod oknem, z nogą założoną na nogę, siedział chłopak w koszuli z wąsem i włosami na paście stylizacyjnej ułożonymi, w którym poznałem właśnie skądinąd znanego polskiego raperzystę Taco. Dość onieśmielony tym dziwnym spotkaniem na Śląsku i celebrycką łuną, która zdawała się z niego emanować jak aureola, kiwnąłem mu tylko głową i siadłem w kącie po przeciwnej stronie. Nawet mi nie odpowiedział na skinienie, tylko dalej siedział jak posąg. A tak cię lubiłem, pomyślałem sobie. A może nie dostrzegł? Chrząknąłem więc i powiedziałem elo trzy dwa zero, na co on podniósł jednak rękę. Tu się zdziwiłem, bo na palcach miał liczne pierścienie, sygnety, kastety złote i srebrne, którymi musieli mu płacić sołtysi polskich wsi i miast, urządzający na swojej ziemi festyny z laną Warką i mordobiciem, a że trzeba czymś przyprawić prowincjonalne rozrywki, sprowadza się warszawskiego gwiazdora rapu Taco Hemingwaya aby popurkał coś sobie do mikrofonu. Z tych Hemingwayów? Tak, hehe mordo. Zaskoczony, cicho go sonduję czy jest to rzeczywiście Taco H. W Internetach znajduję jego zdjęcie i porównuję, stwierdzając z satysfakcją że to na pewno jednak on, siedzi tu przede mną taki sam jak na zdjęciach. Wyjątkowej okazji nie mogę przepuścić, ale co robić? Dwadzieścia minut jedziemy tak w milczeniu, on prawie nieruchomo, nad głową chybocze mu się walizka. Ja już nawet myślę, że fajnie jakby spadła, byłoby o czym zagaić. Ale nie leci. Zdesperowany, w akcie spontanticznej zabawy puszczam sobie na słuchawkach sławną piosenkę Sześć zer, której autorem jest mój współpasażer Taco i niby to przypadkiem - „sześć zer, chciałbym kiedyś zrobić sześć” - nucę pod nosem raz ciszej, raz gorzej, bo szczerze, nie jestem aż takim fanem żeby w całości znać tekst xD Na nic jednak moje wysiłki. Odpinam więc słuchawki i trzymając telefon na wysokości klatki piersiowej pozwalam żeby telefon śpiewał głośno na cały przedział Sześć zer, aż w uchu dudni. Taco jednak nie reaguje. Głuchy, czy co? No bez przesady. Wstaję i siadam obok niego tyłem do kierunku jazdy i podstawiam mu telefon pod twarz. Co pan, zwariowałeś? pyta. Żryj. Żryj muzę chcę powiedzieć, zamiast tego pytam grzecznie: Pan jest może Takiem Hemingwayem? Taco zastanawia się i mówi: Nie. Jestem kuzynem Taco, ludzie często nas mylą na ulicy. Nazywam się Srako. Srako Hemingway. Aha – mówię, tracąc sympatię. To aż dziwne że ludzie tak mogą być do siebie podobni. Niezainteresowany, wracam na swoje miejsce, nie będę typa gnębić, bo i po co? Chociaż sprawa wydaje mi się śmierdzieć. Jem bułkę z jajkiem xD i paluszki. Po jakiejś godzinie w wagonie zaczyna straszliwie jebać, jakby ktoś napierdział tu bez krępacji po spożyciu czegoś straszliwego. Ale jeśli nie ja, to kto? Spoglądam na Srako i widzę, że się poci i z trudem na mnie nie patrzy. Obserwuję go kątem oka. Po pół godzinie dramat. Smród znowu jakby szambo wybiło. Srako poprawia się na siedzeniu, podnosi nogę, przekłada, a spod niego wylewa się coś ciekłego w czym z dużym niesmakiem rozpoznaję chyba rzadkie gówno, cieknie po siedzeniu i jasnych Levisach opinających mu brudną dupę. Ty, zesrałeś się? – pytam. Ja? pyta. Tak, ty. Nie, chyba zwariowałeś – mówi obrażony. Ale cóż z tego co mówi jak gówno dalej z niego cieknie niczym z zaworu, wypełniając mi nos smrodem a serce przerażeniem. Idź do kibla, nalegam. On, uparty, puka się tylko w czoło jakby nie było żadnego problemu. Jedziemy więc dalej, w podróży, ja, Srako i sraka Srako. I wtedy dopiero, po tym obesraniu się Hemingwaya, zaczęło się całe piekło. Przy akompaniamencie Arki Gdyni Kurwy Świni do przedziału wdarł się pijaczyn z Katowic, ten sam który ze mną wsiadał. A witam, dobry wieczór powiedział i wyciąga do nas ręce. Sraco Hemingway – przedstawił się Sraco, wahając się chwilę. Mężczyzna mu się przypatrzył uważnie. Monaco Lemingway – powiedział ściskając mu rękę i siadł z nami w przedziale. Combo smrodu stało się nieznośne, płakałem, cicho płakałem prawdę mówiąc. I łykałem sam nie powiem już co, napomknę tylko że cofało mnie straszliwie i gwałtownie, krucafiks. Pan Monaco wyjął z tylniej kieszeni portek brudne karty i uśmiechnął się dziurawo klawiaturo. To co? Partyjkę zagramy może panowie? Przy kartach czas szybciej leci. hehe. Rozdał i zaczęliśmy grę. Partię rozpoczął obesraniec Sraco, ale z jakimiś mazowieckimi zasadami. Waleczne rzucał na moje waleczne nie do koloru? Damy obronne tudzież?? Pojebało??? Nie mogliśmy się ogarnąć, no i co i rusz kłótnie i brednie wybuchały w przedziale o słuszność i moralność zasad. Panowie, uspokajał dziad, panowie hehe, no to mamy partyjkę pierwszą za sobą. Nudno wam pewnie? Może zagramy na wyzwania, co? Przegrany musi wykonać jedno zadanie, które ustalą dwaj pozostali. Zgodziliśmy się, ja mało chętnie, ale i tak zostałbym przegłosowany. I jak na złość musiałem przegrać, gdybyśmy tylko nie grali jak ten jebany Sraco sobie życzył, cwel rzucał czwórki na trójki, a Monaco się za mną nie wstawiał, szkoda nawet strzępić ryja… teraz wykaraskać się musiałem z opresji, nad którymi właśnie dla mnie pracowali. Co by tu, co by tu… zastanawiał się dziad. Wiem, powiedział. Pójdziesz do przedziału obok i zaśpiewasz siedzącym tam osobom piosenkę. Piosenkę? – pytam. – Jaką? Dotychczas milczący Sraco odchrząknął. – O gównie. – O gównie? – Dokładnie. O gównie. Spojrzałem mu w oczy, a wtedy on spruł się potężnie, nie zrywając kontaktu wzrokowego. Było w tym coś seksualnego, co wypędziło mnie za drzwi. Stanąłem przed przedziałem dresiarzy, wcześniej napisałem bratowi „żegnaj okrutny świecie xD”. Cicho pomyślałem sobie w głowie pewien rytm i tekst do niego. Sraco i Monaco wychyleni lekko przez szparę w drzwiach szturchali mnie w plecy rękami pośpieszając. Otworzyłem drzwi, dwudziestu chłopa patrzy na mnie jak z celi, a ja otwieram usta i śpiewam im, co miałem zaśpiewać, rytmicznie i z emocją: „Twoja dupa pachnie jak gówno akacji Smród na pontonie, smród na pontonie Twoja dupa pachnie jak sraka z kolacji Smród na pontonie, smród na pontonie Twoja cipa pachnie jak kuter rybacki Smród na pontonie, smród na pontonie” Kibole patrzą na mnie. Patrzą na mnie srogo i długo. Ja z dłonią spoconą na klamce i pacierzem w ustach, na dygocących nogach. Nagle jeden z nich kiwnął głową i jakby z namysłem, spokojnie powiedział „smród na pontonie…? Smród na pontonie…”. Inny spróbował mojej piosenki jakby wziął ją na język: „smród na pontonie… tak. Smród”. „Gówno akacji, mhm…” – szepnął jakby do siebie inny. „Twoja dupa pachnie... pachnie… tak… słusznie… słusznie. Całkiem słusznie…”. „Smród na pontonie, smród na pontonie” powtórzyli. I tak kiwali głowami już wszyscy w przedziale, jak na kazaniu, naprawdę dogłębnie i do serca dotknięci moją śpiewką, przekrzykując się cytatami z niej. Wkrótce zaczęli inkantować głośno mój tekst. Jechaliśmy przez ciemność, a oni śpiewali co powiedziałem: „twoja dupa pachnie jak sraka z kolacji, smród na pontonie, smród na pontonie”, lewa strona zaczynała, druga jej odpowiadała, i wtedy chyba przyszło do głowy temu Sraco, że chwytliwa rzecz padła właśnie w pociągu z moich ust, nośna co najmniej jak Kurwa Świnia, a to już, jak wiemy, sprawa niemała. Mam po prawdzie poważne powody żeby przypuszczać że nie był to jednak Sraco Hemingway tylko sam Taco Hemingway, który podróżował z nami tego dnia Incognito i wysiadł dopiero w Ełku i tego samego lata nagrał moją piosenkę Deszcz na betonie, podkręcając tylko lekko tekst i zyskując sławę na cały kraj. Ja sam dojechałem na Mazury, cały tydzień padało i komary kąsały. Nic z tego nie miałem oprócz bólu dupy.
submitted by Pan_Tofel to Polska [link] [comments]


2016.08.06 09:41 SoleWanderer Woje wyklęci spod Smoleńska. Jak uporać się z pamięcią narodową

MARCIN NAPIÓRKOWSKI - ur. w 1985 r., semiotyk kultury, pracuje w Instytucie Kultury Polskiej UW. Prowadzi blog Mitologiawspolczesna.pl. Właśnie ukazała się jego książka "Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014"
KATARZYNA WĘŻYK: Zima 1945 r., ludzie zaczynają wracać do Warszawy - co widzą?
MARCIN NAPIÓRKOWSKI: Coś strasznego. Nawet nie bardzo wiemy co, bo z jakiegoś powodu - im bardziej jest niezrozumiały, tym bardziej się wydaje mroczny - właściwie nikt o tym nie pisze, nikt tego nie utrwala.
Jak to? Nie ma zdjęć z tego okresu?
Oczywiście trzeba je pochować. Pierwszy obowiązek był wobec nich, bo niepochowany zmarły wraca jako upiór.
Warszawa zimą 1945 - zobacz świat po apokalipsie. Zdjęcia
A nie wobec żywych? Te 200 tysięcy zwłok to chociażby zagrożenie epidemiologiczne.
Może powinniśmy.
A alejka Armii Ludowej byłaby malutka.
"1945. Wojna i pokój" Grzebałkowskiej. Oto warszawskie fragmenty
To są te dwie konkurencyjne narracje: pochodu i konduktu?
Podwójna krzywda.
Przychodzi 1989 r. i okazuje się, że on w pamięci powstania nie jest ważną cezurą. Mamy przez chwilę boom pamięciowy, głównie nastawiony na doraźne rozliczenia, a potem społeczeństwo interesuje się zupełnie czym innym.
Powrót do ruin Warszawa 1945. Mimo trwającej wojny zaczęła się odbudowa
Budujemy kapitalizm.
I nagle wybucha prawdziwy boom pamięciowy. Zwrot w myśleniu. Pojawiają się głosy, że i nasz sukces, i porażka są zbudowane na piasku, że musimy przebudować wszystko. I nagle się okazuje, że topos rywalizacji między pamięcią oficjalną a oddolną znów się uaktywnia. Co widać przy okazji każdej rocznicy na Powązkach.
Jak w tę walkę o pamięć wpisuje się dopisanie ofiar katastrofy smoleńskiej do powstańczego apelu? Napisał pan na blogu, że "ma to sens".
Ten mechanizm zresztą wykorzystywano często przez te 72 lata. W powstańczą narrację próbowano wpisać odwilż w 1956 r., strajki i sukces "Solidarności" w 1980 r., potem stan wojenny - budując ciągłość. I nagle pojawia się katastrofa smoleńska, którą znowu różne siły próbują wpisać w sensowną opowieść o Polsce. Dla semiotyka to wręcz modelowy przykład.
Naznaczeni Smoleńskiem. Rozmowa z psychoterapeutką Bogną Szymkiewicz
To znaczy?
Wyciągamy więc dwie karteczki - katastrofa smoleńska i powstanie - i wykonujemy to samo ćwiczenie. Jeśli katastrofa jest jak powstanie, to zostaje ona odczytana jako heroiczny zryw patriotów. Albo jako działania jakiejś potężnej siły, która zabija to, co w Polakach najlepsze.
Ale przede wszystkim powstanie funkcjonuje dziś jako opowieść o wyklętej pamięci. Coś, czego upamiętnianie przez lata było zafałszowane czy wręcz uniemożliwione. Więc jeśli mówimy: "Katastrofa smoleńska jest jak powstanie warszawskie", to mówimy: "Znów są jacyś oni, którzy nie pozwalają nam pamiętać". Ale my wracamy do prawdy, przyzywając zmarłych i tworząc obraz pochodu historii. Takiego, jaki opisywał Krzysztof Kamil Baczyński: na początku idą woje piastowscy, w środku rycerze spod Grunwaldu, XIX-wieczni powstańcy, ofiary powstania warszawskiego, Katynia, a na końcu ci, którzy już nie zginęli, tylko polegli pod Smoleńskiem.
Możemy to uznać za dobrą opowieść o Polsce lub szkodliwą. Ale niezależnie od tego, czy nam się podoba, powinniśmy podejmować rzetelne próby jej zrozumienia. Jeśli nam się podoba, to będziemy ją mogli dzięki temu wzbogacać, rozwijać. Jeśli nie, to bez próby jej zrozumienia będziemy tylko walić kijem na oślep.
Powstanie w wersji pop. Polskie pożegnanie z traumą
A potrzebny jest raczej osinowy kołek?
Ale nie sądzi pan, że PiS mógł przeszarżować? Bo powstanie warszawskie stało się takim gigantem, że próba "wampiryzmu pamięciowego" na nim może być jak doładowywanie baterii promieniami słońca: prędzej się spali, niż doładuje.
Tu pojawia się zresztą oś drugiego sporu, który ostatnio wokół powstania wybucha. Jest taki straszliwy gatunek filmowy...
...polska komedia romantyczna?
O tym trochę jest debata: czy wolno pasożytować na powstaniu? Czy wolno łączyć z innymi wydarzeniami i nosić powstańcze opaski do zdjęć, czy to profanacja? I czy taki patriotyzm "opaskowy" jest jak ten fałszywy tatuaż? Takie "gangsterskie oburzenie" wyraził ostatnio Witold Głowacki z "Polska The Times", który na Facebooku napisał: "Chcesz poczuć się jak Powstaniec? Idź pięć kilometrów pełnym fekaliów kanałem o wymiarach 110x60 cm. Zajmie ci to około 20 godzin. Unaocznij sobie rzeź Woli i Ochoty".
Najstraszliwsze rzeczy działy się na Woli i Ochocie. Z Adamem Siwkiem rozmawia Adam Leszczyński
Ale obie te postawy są perwersyjnymi skrajnościami. Zarówno mówienie: "Powstanie warszawskie jest tak straszliwe, że nawet myślenie o nim powinno nas napawać grozą", jak i postawa: "Na tygrysy mają visy, założymy plastikowe hełmy i będziemy jak powstańcy". Między tymi skrajnościami rozpina się spektrum możliwych postaw. Trzeba jakoś znaleźć równowagę.
Widziała pani tekst "apelu smoleńskiego"?
Nie.
Panie Wołodyjowski, larum grają!
Bardzo mnie też zastanawia, że kiedy pojawiały się gwizdy i buczenie na Powązkach, wiele osób, które brały udział w uroczystościach w latach 80., mówiło: "Pod pomnikiem Gloria Victis nigdy nie było wieców i bieżącej polityki".
A są setki świadectw, które pokazują, że w latach 80. to była norma. W 1984 r. nie dopuszczono oficjalnej delegacji. Opozycja przejęła obchody i wzywano imiona żyjących Lecha Wałęsy, Anny Walentynowicz, upamiętniano ofiary strajków "Solidarności". Tyle że pewne rzeczy, które się działy w latach 80., wydają się niektórym akceptowalne, bo wtedy była inna sytuacja.
Psycholog: potrzeba trzech pokoleń, żeby Polacy pozbyli się wojennej traumy
No bo jednak trochę była.
Pytanie, kiedy - i czy w ogóle - ci ludzie poczują się u siebie.
PiS ma problem, bo zawsze stał tam, gdzie stali buczący na władzę, a teraz sam jest władzą. I co, będzie buczał sam na siebie?
A brak dowodów na jego istnienie jest największym dowodem na jego istnienie.
Przeciwko "apelowi smoleńskiemu" zaprotestował m.in. Jan Młynarski. Poczuł się w obowiązku "zaprotestować przeciwko zbijaniu kapitału politycznego na etosie powstania warszawskiego. Powstanie warszawskie i Warszawa to nie prostytutki z pigalaka, których można używać jak komu wygodnie bez względu na konsekwencje".
A, więc to miecz obosieczny.
A jak w historię pamięci wpisać ukomiksowienie powstania, wpisanie go w kontekst popkulturowy, który od jakichś 10 lat dominuje?
Kiedy upamiętniano kogoś w starożytnym Rzymie, to mu się wystawiało łuk triumfalny. W średniowieczu - pisało epos rycerski. Każda epoka ma swoje narzędzia. Niektóre są bardzo stare i dlatego uważamy, że są fajne i nobliwe, np. wyczytywanie nazwisk poległych na cmentarzu. Ale gdy widzimy nowoczesne formy upamiętniania: nalepki na zderzaki, T-shirty, statusy na Facebooku, to myślimy: "Niestosowne!".
A stosowne? Te Morowe Panny z czerwoną szminką, te selfie w opasce, magnesy na lodówkę i poszewki z kotwicą, cały ten badziew - to pana nie denerwuje? Toż to straszny kicz.
Powiedzmy, że kocham mamę i chcę to okazać. Mogę założyć T-shirt z napisem: "Kocham mamę", mogę, jak uczy mnie reklama, kupić jej merci, mogę ją zabrać do kina, mogę coś zrobić samemu - jest mnóstwo sklepów, które mi sprzedadzą odpowiednie narzędzia. Ale wszystko to obraca się w sferze znaków czy praktyk dostarczanych przez kapitalizm. Czy to znaczy, że mniej kocham mamę, bo coś jej kupuję?
Jestem młodym patriotą - w jaki sposób mam to zademonstrować? Jeśli lubię jakiś klub piłkarski, to kupuję T-shirt. Jeśli kocham ojczyznę, robię to samo. Najlepiej widać to na Facebooku. Wszystko, co nas porusza, co kochamy i czego nienawidzimy, przeżywamy poprzez media społecznościowe. Ich obecność w praktyce pamięci nie jest infantylizacją powstania ani komercjalizacją, jest po prostu wykorzystaniem codziennego repertuaru środków i znaków.
Ja mam dysonans. Z jednej strony wysokie C, to definiujący moment polskiej tożsamości, tragedia, heroizm, a potem na stronie z "patriotycznymi koszulkami" widzę komunikat, że z okazji 72. rocznicy powstania jest wyprzedaż 72 proc.
Ale może to nasz sposób przeżywania patriotyzmu jest specyficzny? Może w kraju, którego mieszkańcy przez lata nie czuli się gospodarzami na własnej ziemi, zaczęliśmy przywiązywać osobliwie dużą wagę do takich rzeczy. Może dlatego nie potrafimy się śmiać z patriotyzmu i razi nas patriotyzm codzienny, że zbyt długo zbyt ryzykowne było jego manifestowanie. Dla takich Amerykanów flaga na T-shircie nie jest nawet symbolem patriotyzmu. Nikt też nie manifestuje miłości do Wielkiej Brytanii, nosząc conversy z Union Jackiem. To po prostu motyw kulturowy, brytyjskość jest fajna. A biało-czerwona koszulka to wciąż "odzież patriotyczna".
Może powinno nas zaskoczyć właśnie to, że myślimy: "Morowe Panny, jaki kicz"? Może norma jest daleko od tego, co nam się wydaje?
Ale Amerykanie jednak celebrują zwycięstwa, a my rzeź cywilów i zrównanie miasta z ziemią. Selfie z opaską wydaje się pewną trywializacją.
Wojna w Wietnamie jest modelowa dla badań nad dyskursem pamięci traum. Spory, dramatyczne doświadczenia, znacznie więcej weteranów żyje - a jednak w popkulturze zdołała się już tak oswoić, że film o Wietnamie, który ma elementy komediowe, nie razi. To popularny mem: facet ze strasznie poważną miną i podpis: "Nigdy nie wiesz, kiedy wrócą wspomnienia z Wietnamu". Powodzenia ze zrobieniem memu "Nigdy nie wiesz, kiedy wrócą wspomnienia z powstania warszawskiego". Może dlatego, że praca nad rozbrajaniem tamtej traumy rozpoczęła się wkrótce po Wietnamie, a na rzetelną pracę nad pamięcią powstania wciąż czekamy.
OK, ale też nie ma memów "Nigdy nie wiesz, kiedy wrócą wspomnienia z Auschwitz".
Nawet w udisnejowionej oprawie?
Powstanie też ma swoje pluszowe psy. Zadawajmy pytanie, komu i do czego ono jest potrzebne. Czy tym, którzy chcieliby w nim widzieć lekcję, że nigdy więcej wojny, każda wojna jest zła? Czy tym, co widzą opowieść o tym, że wojna jest heroiczna i piękna i powinniśmy być gotowi w każdej chwili walczyć o polskość?
Ta druga pana nie przeraża?
A jako człowieka?
To musi być męczące. No dobrze, to jako badacza to pana nie przeraża?
Oczywiście to bardzo uprościłem. Nie wierzę, że ktokolwiek tworzący Muzeum Powstania Warszawskiego albo odwiedzający je podpisałby się pod stwierdzeniem, że wojna jest piękna.
No nie wiem, recenzenci skrytykowali Muzeum II Wojny Światowej, że nie dość pokazuje pozytywne skutki wojny. Która hartuje charakter.
Czuć trochę w tej pana książce tęsknotę za spokojnym spacerem po Warszawie.
Nie no, tak się nie da żyć.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


JAK WYGLĄDAŁ MÓJ PIERWSZY POCAŁUNEK? *ODWAŻNE PYTANIA* MÓJ PIERWSZY CHŁOPAK JAK WYGLĄDAĆ JAK VIP BEZ VIP?! (DLA CHŁOPCÓW) [MSP] CHŁOPAK KUPUJE MI WSZYSTKO CO CHCE PRZEZ 5 MIN!  Mój pierwszy raz z ANIMACJĄ POKLATKOWĄ  It's a story... Poradnik jak zrobic kombajn z lego MÓJ CHŁOPAK WYBIERA NAJŁADNIEJSZĄ YOUTUBERKĘ!

Co zrobić, żeby mój chłopak przestał mnie źle traktować ...

  1. JAK WYGLĄDAŁ MÓJ PIERWSZY POCAŁUNEK? *ODWAŻNE PYTANIA*
  2. MÓJ PIERWSZY CHŁOPAK
  3. JAK WYGLĄDAĆ JAK VIP BEZ VIP?! (DLA CHŁOPCÓW) [MSP]
  4. CHŁOPAK KUPUJE MI WSZYSTKO CO CHCE PRZEZ 5 MIN!
  5. Mój pierwszy raz z ANIMACJĄ POKLATKOWĄ It's a story...
  6. Poradnik jak zrobic kombajn z lego
  7. MÓJ CHŁOPAK WYBIERA NAJŁADNIEJSZĄ YOUTUBERKĘ!

Hej! To jest mój pierwszy film na yt! Mam nadzieję , że się przyjmie! Dziękuję , że oglądałeś/aś! ♥ mÓj chŁopak wybiera najŁadniejszĄ youtuberkĘ! ... 👕mój sklep: https: ... chŁopak kupuje mi wszystko co chce przez 5 min! - duration: 11:02. ... NOWA SERIA - 'BEZ OWIJANIA' Czyli babskie pogaduchy na tematy tabu i nie tylko W dzisiejszym odcinku opowiadam Wam o pierwszym chłopaku i odpowiadam też n... Moim zadaniem na zajęcia z animacji, było zrobić animację poklatkową! Miała zawierać cztery elementy: mąkę, rysunek, malarstwo i element rzeczywisty/3D. Był to mój pierwszy raz i bardzo ... 👉 Spodobał ci się filmik? Podeślij znajomym! 🌟 Drugi kanał: https://www.youtube.com/channel/UCq-lxmp8NI2ogyVuI9LPcgg 📢 Nie zapomnij o łapce w górze i ... Siema. To jest mój pierwszy film .mówcie czy mi wyszedł . Piszcie w komach co mam zrobić ★ Jezeli chcecie wiecej takich odcinków to dobijmy 3000 łapeczek :)! ===== ★ Instagram https://bit.ly/2GalNOT ★ Grupa https://bit.ly/2L0XXHy ★ Snapchat ...